Jest wiele metod pracy z ciałem. Terapia czaszkowo-krzyżowa jest jedną z tych, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się tajemnicze – terapeuta dotyka bardzo delikatnie, klient leży w ciszy, a jednak coś wyraźnie się dzieje.
Spróbuję to wyjaśnić tak, żeby było jasne zanim zdecydujesz się na pierwszą sesję.
Skąd pochodzi ta metoda?
Terapia czaszkowo-krzyżowa (ang. craniosacral therapy) wywodzi się z osteopatii. Jej fundamenty stworzył amerykański osteopata John Upledger w latach 70. XX wieku, rozwijając wcześniejsze odkrycia Williama Sutherlanda. Upledger zauważył, że tkanki otaczające mózg i rdzeń kręgowy – tzw. układ czaszkowo-krzyżowy – wykazują subtelny, rytmiczny ruch, niezależny od oddechu i bicia serca. Ten rytm stał się dla niego zarówno narzędziem diagnostycznym, jak i punktem wyjścia do pracy terapeutycznej.
Na czym polega sesja?
W mojej pracy sesja czaszkowo-krzyżowa odbywa się w pozycji leżącej, w pełnym ubraniu. Używam bardzo delikatnego dotyku – naciski, które stosuję, są często porównywane do ciężaru monety leżącej na skórze. Pracuję z różnymi obszarami ciała: stopami, kością krzyżową, kręgosłupem, przeponą, klatką piersiową, szyją i głową.
Przez ten dotyk wsłuchuję się w rytm czaszkowo-krzyżowy i szukam miejsc, gdzie naturalny ruch tkanek jest ograniczony lub zaburzony. Gdy takie miejsce znajdę, pracuję z nim bardzo łagodnie – nie siłą, ale towarzyszeniem – żeby ciało mogło samo odnaleźć równowagę.
Wiele osób podczas sesji odpływa w stan głębokiego relaksu, który nie jest snem, ale czymś pomiędzy – stanem, w którym układ nerwowy zaczyna zwalniać i się regulować. Inni odczuwają ciepło, mrowienie, albo subtelne poczucie ruchu wewnątrz ciała. Każda sesja jest inna, bo każde ciało przynosi ze sobą inną historię.
Dla kogo jest ta terapia?
Z terapii czaszkowo-krzyżowej korzystają osoby z bardzo różnymi potrzebami. W mojej praktyce najczęściej są to:
- osoby zmagające się z przewlekłymi bólami głowy, migrenami lub napięciami w obrębie szyi i kręgosłupa,
- osoby po urazach, wypadkach lub operacjach, szukające wsparcia w procesie zdrowienia,
- osoby żyjące w przewlekłym stresie, które czują że ich układ nerwowy „nie potrafi się wyłączyć",
- osoby pracujące równolegle z traumą – jako uzupełnienie psychoterapii,
- osoby szukające głębokiego relaksu i regeneracji, gdy inne metody nie przynoszą ulgi.
Terapia czaszkowo-krzyżowa jest metodą łagodną, dlatego sprawdza się również u osób, dla których intensywniejsza praca manualna byłaby zbyt wymagająca.
Czym ta metoda nie jest?
Chcę być w tym miejscu uczciwa. Terapia czaszkowo-krzyżowa nie jest metodą medyczną i nie zastępuje leczenia – jeśli zmagasz się z poważnym schorzeniem neurologicznym, ortopedycznym lub ogólnoustrojowym, powinna być stosowana wyłącznie jako uzupełnienie opieki lekarskiej, nigdy zamiast niej. Baza badań naukowych nad tą metodą jest wciąż rozwijana i nie jest tak obszerna jak w przypadku niektórych innych form terapii.
To, co mogę powiedzieć z własnego doświadczenia: wiele osób, które przychodzą do mnie po latach szukania pomocy gdzie indziej, po raz pierwszy czuje że ich ciało zostało naprawdę wysłuchane.
Jak wygląda współpraca?
Pierwsza sesja trwa zwykle nieco dłużej – zaczynamy od rozmowy o tym, z czym przychodzisz i czego szukasz. Kolejne sesje trwają od 60 do 90 minut. Liczba potrzebnych spotkań zależy od tego, z czym pracujemy – czasem wystarczy kilka sesji, czasem proces jest dłuższy.
Jeśli masz pytania zanim zdecydujesz się na pierwszą wizytę – zapraszam do kontaktu. Chętnie opowiem więcej.
Marta Bartnik - terapia czaszkowo-krzyżowa Warszawa